wtorek, 10 lutego 2015

Miniaturki - '' Draco Malfoy - ten bez powrotu'' & ''Spadam''

Witam Was serdecznie! W ramach przeprosin za zwłokę z rozdziałem, daję Wam dwie, króciutkie miniaturki, które są gówniane niestety. :<
Pierwsza miniaturka jest dedykowana moim najbliższym z sieci ( Te osoby wiedzą, o kim mówię) <3
Za to druga... Ta mini miniaturowa dedykuję mojemu osobistemu Zabiniemu. Nie będę pieprzyć jakiś ckliwych słówek, bo sam wiesz, jak jest. <3 Mam nadzieję, że Ci się spodoba. :3
Zapraszam do czytania i komentowania!
+
niebetowane. :<
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


    Jestem Malfoy. Dracon Lucjusz Malfoy — ten bez powrotu. Tak, to ja — ten sam ślizgon, zawsze drań dla świata i tej pieprzonej elity Wybrańca. W chwili śmierci myślę o nim? Merlinie…
Zabawne jest to, że Twoje wszystko znaczy moje nic. Moja krew, moja duma. Twoja sława, twoja odwaga. Zauważyłem, że od dawna już nie przypominam siebie. Nie teraz. Mały dupek się gdzieś zgubił w dziecku, które musiało szybko dorosnąć. W małym potworku tatusia.
    Niby ja nic nie muszę, niby Ty nic nie musisz. Niby nic nie musimy, ale jednak czegoś się od nas wymaga. I te coś, nie jest czymś małym. Mamy torturować, gwałcić i zabijać. W tym świecie wszyscy graliśmy tych twardych. Zabijając bez skrupułów ludzi, rodziny i wszystkie marzenia o lepszym świecie. Graliśmy swoje role do ostatniego dnia, bo życie jest jak teatr. Inni są mniej ważni, a drudzy lśnią jak Avada w ciemną noc.
    Myślałem zawsze, że jestem gwiazdą pierwszego planu. Czas jednak pokazał swoje racje i się okazuje, że jestem na równi z każdym, nawet z Granger. Zabawne, że ja to mówię. Gdyby mój ojciec by to usłyszał, wysłałby mnie do Munga na leczenie psychiatryczne. Jednak prędzej włożę na siebie szaty po Weasley’ach, niż miałbym się do tego przyznać publicznie.
   Ale nic straconego… Zabiorę tę, i inne tajemnice do własnego grobu. Nie idę tam sam — demony przeszłości towarzyszą mi, ramię w ramię, przez życie wieczne w moim piekle. Oto ja, Draco Malfoy — ten bez powrotu.
~~*~~



   Opuściłem głowę, patrząc na swoje nadgarstki skute łańcuchem, a następnie na moich przyjaciół — Draco, Acrimonię, Marikę, Astorię, Notta i Pansy…
Z początku nie chciałem w to wszystko wierzyć, nie chciałem uwierzyć, że nie ma Cię, gdy moje życie spada w dół.
    Jesteśmy ofiarami zemsty… Niech ona przestanie… Przecież nie jest zła.
Nie, ona już nie jest tą, za którą ją miałem. W sumie, teraz nic się nie wydaje takim, jakim było. Traci się teraz wszystko, nawet siebie. Nikt nie wiedział, jak bardzo za nią tęskniłem. Tak bardzo była dla mnie jedna, jak nigdy, nigdy nikt. Tak mocno chciałem jej oczu, jej skóry. Jednak było już na to wszystko za późno — spieprzyłem wszystko. Nikt nie wiedział, jak bardzo żałuję. I zaraz najpewniej zabiorę tę tajemnicę ze sobą do grobu. 
   Spojrzałem na nią, i aż uderzyło we mnie wszystko, co było w jej oczach — chłód i czysta nienawiść. Jej oczy błyszczały opętaniem, którego nic nie dałoby rady zniszczyć.
   Będzie koniec nas, koniec, dziś tak to czuję.
   Na moje nieszczęście, brunetka z blond pasemkami, zaśmiała się szaleńczo, bawiąc się swoją różdżką. Nie zapowiadało się na jakikolwiek ratunek.
— Zabini, Zabini, Zabini… Ty i oni wszyscy trwali w tym spisku przeciw mnie. Jednakże masz pecha — rozgryzłam Was. Jestem zawiedziona… Jestem w stanie zrozumieć Malfoya, ale nie Ciebie. Zginiesz pierwszy, Blaise — syknęła, i już miała wypowiedzieć mordercze zaklęcie, gdy postanowiłem się odezwać. Ostatnie słowa zanim zginę… Tak, to będzie dobre porównanie.
— Wiesz co…? — zapytał a czarownica odłożyła różdżkę, patrząc na niego uważnie. Ostatnie życzenie skazańców jest świętością. A tradycji się nie łamie. Widząc, że zamierza go wysłuchać, zebrał się na odwagę i powiedział.
— Szkoda, że nie ma Cię, gdy moje życie spada w dół i nie ma Cię gdy wszystko łamie się na pół.
Ale kocham Cię, kocham, wciąż Cię kocham, kurwa i nie znam już innych słów, to jest zbyt trudne,
rozumiesz? Nigdy nie chciałem Cię zranić, Amandi… — wyszeptałem cicho, jednak chyba na próżno. Miałem wrażenie, że jej serce jest skute lodem.
— Wzruszające… AVADA KEDAVRA! — rzuciła zaklęcie. Jeden zielony blask, trafiający w pierś. Jeden upadek… Już nie żyłem, już nie miałem prawa żyć. Już umierałem…
Jednak gdy już unosiłem się do nieba, gdy już moje ciało nie było moim ciałem, zdążyłem usłyszeć jedynie to:
— Nie jest mi go żal… Kto następny — Ty pójdziesz, Draco, czy poświęcisz Acrimonię?


7 komentarzy:

  1. Czy Ty wiesz, że ja przez Ciebie płaczę? Uwielbiam piosenkę, która była tu wpleciona. Chociaż jak zobaczyłam początek, byłam pewna, że to Traco. Ahaha.
    Love you. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. To było cudowne!
    Krótkie i bezduszne.
    Lubię takie.
    Myśli Draco...
    To jedna z moich ulubionych postaci, świetnie napisane.
    Nie mam zastrzeżeń co do tej miniaturki. :3
    Postarałaś się.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mini o Draconie bardzo mi się podoba, gdyż ukazuje jego prawdziwego. Tego, który nie porzucił swojej dumy, nie zapomniał o swoim rodzie oraz ojcu, który, by go przeklną za niektóre słowa. Draco, który wie co go czeka, który uświadamia sobie kim jest, a może kim nie jest.

    Druga mini jakoś do mnie nie trafiła, ale to już wiesz. Diabeł był dobrze odwzorowany - moim zdaniem. Naprawdę, jego postać była idealnie opisana, miłość się w nim tliła oraz tęsknota... Amanda jednak była taka pusta - wyprana z emocji. Zemsta, która staje naprzeciwko Miłości zawsze się załamie, chociaż na chwilę, inaczej to nie miłość. To tylko moje spostrzeżenie, mogę nie mieć racji... Moje odczucie jest takie.
    Ces mnie nauczyła, by nie pisać, że coś jest gówniane, gdyż wtedy czytelnik może zrezygnować z zapoznaniem się naszego tekstu. "Pamiętajcie, ze nada się uczę" to najlepsze usprawiedliwienie na wszystko.

    Pozdrawiam,
    Marika Snape

    OdpowiedzUsuń
  4. Uczucia rozpierają tę miniaturkę. Dodanie tekstu Pezeta sprawiło, że łzy napełniły moje oczy. Tyle rzeczy, tyle niewyjaśnionych spraw kojarzy mi się z tą piosenką, że inaczej być nie mogło.
    Draco w miniaturce jest wspaniały. Dokładnie tak sobie wyobrażam młodego Malfoy'a, gdyby Rowling chciała napisać o nim coś więcej.
    Pozdrawiam i życzę weny.
    we-are-oneness.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z komentarzem Caerie. Pezet <3.

    Pierwsza miniaturka była taka... Draconowa. Brakuje mi więcej jego przemyśleń na temat tego, jak normalny i jak ludzki jest - tak jak szlama.
    W drugiej mini nie podobało mi się to, że zrobiłaś z siebie jakąś demonicę zła. że tak bez mrugnięcia okiem zabiłaś Zabiniego. Tu zgadzam się też z Marrie - jeśli nic w tobie nie drgnęło, to nie była miłość. :")

    Przepraszam za tak krótki komentarz!
    Mam nadzieję, że niebawem wrzucisz coś jeszcze.
    Weny!

    xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszyscy kochają Pezeta! *,* Ja osobiście do "Spadam" wracam już jakiś czas i niesamowicie drażni mnie, gdy ktoś wytyka mi, że ten utwór jest "stary". Przecież muzyki się słucha przez wzgląd na jej przekaz, a nie datę wydania. :)
    Awwwww, mi obie miniaturki przypadły do gustu! Bardzo rzadko jaram się miniaturkami z Draco w roli głównej, ponieważ zawsze znajdę sobie jakiś haczyk, a tu taki myk, moje czepialstwo czuje wielki smutek. :D
    Hm, może coś nie tak z moim myśleniem tej nocy, ale podobał mi się wątek z oschłością Amandy. Spodziewałam się wielkiego happyendu, bo jak można zabić drugą połówkę? Szok, szok, szok. I chyba właśnie dlatego jestem w tym wypadku na tak. Tym bardziej, że trudno jest zabić bohatera, którym w jakiś sposób się pairingujemy.

    Cieszę się, że przeczytałam Twój tekst i nie straciłam czasu. Było warto.

    Pozdrawiam, Clarissa.

    OdpowiedzUsuń

Layout by Alessa