poniedziałek, 13 października 2014

Rozdział I – Mroki przeszłości cz. I


Informacja z cyklu: Przed przeczytaniem.
W moim opowiadaniu nie ma Umbridge i jej nie będzie. Zamiast tego, będzie wymyślona postać, jednak to w sumie taki ‘’zapychacz’’ niestety, bo Umbridge ja nie lubię, a ta nauczycielka teraz mi się przyda.
Zbetowała Acrimonia Hunt.




Dziewczyna odetchnęła z ulgą bardzo zmęczona tym wszystkim.
Tajemnicze sny, tatuaż na ramieniu przedstawiający smoka owiniętego pędem róż wzięty nie wiadomo skąd  i tajemniczy wielbiciel. Zastanawiała się nad tym, kto może być tak zdesperowany, aby mogła go zainteresować.
Jestem okropna, pomyślała.
Nikt właściwie za nią nie przepada, więc jej adorator był niemałym szokiem. Jednakże, nie wiedziała o wszystkim. Osoba, którą zaciekawiła miała w tym też swój ukryty cel.
— Diable, rusz swój tyłek i siadaj w końcu! — ryknął Smok ze zdenerwowaniem. Był wyjątkowo wkurzony przed wypiciem soku dyniowego.
—Weź poczekaj do cholery! — mruknął czarnoskóry. — Nott ze swoją kochanką w nocy byli niezwykle głośno, nie udawaj, że nie usłyszałeś.
— Z Pansy. Może po tym seksie da mi spokój? — Przeczesał włosy z wyraźnym zmęczeniem widocznym w stalowoszarych oczach. Ostatnio nie mógł spać. Zbyt wiele się dzieje, aby mógł potulnie się położyć.  Nic dziwnego w sumie, że jest zdenerwowany. Każdy go irytował, nawet Zabini. Ale przecież nie może się wiecznie na nim wyżywać.  Ale wiedział, co mu poprawi humor – mały, niewinny zakładzik.  —Te, Zabini… Wiesz, ostatnio coś cię z dziewczynami nie widuję. Czyżbyś był gejem, słoneczko? — Głośno zarechotał na swój dowcip, a w konsekwencji i  reszta przyjaciół.
— Wybacz, blondyni mnie nie kręcą. Ale dzięki za propozycje – mruknął ze złośliwym uśmiechem. Jak on znał Malfoya — był przewidywalny do granic możliwości. — Lepiej wyłóż Gryfona na ławę.
— Co powiesz na mały, niewinny zakładzik? — uniósł brew, a tamten spojrzał na niego jak na szaleńca, co często się zdarzało w przypadku tej dwójki. Jak tak dalej pójdzie to Draco skończy w Mungu, a Blaise zacznie udawać jego ojca.
Boże Zabini, oni kompletnie niszczą twoją psychikę, pomyślało po czym podał rękę przyjacielowi.
— No to o co się zakładamy? — spytał czarnoskóry chłopak.
— Hmm… — Malfoy udał, że się zastanawia, mimo że  pomysł miał już od dawna. Chciał, żeby i ludzie mieli trochę rozrywki w tym smutnym i ponurym życiu. No może jedynie poza ofiarą zakładu, która zaraz miała wejść do Wielkiej Sali… A on doskonale wiedział, kto lubi wpadać do tego pomieszczenia o tej porze.  — Uwiedziesz, rozkochasz, a na koniec rzucisz pierwszą dziewczynę, która przekroczy próg.
— Draco, czy to czasem nie przesada?  — Podrapał się po głowie, skupiając się na słowach przyjaciela. — Ale zgoda.  Jeżeli wygram, chcę twoją miotłę. Ten bułgarski model z ostatniej edycji.
— Zgoda. A jak ja wygram no to będziesz moim osobistym skrzatem przez całe trzy  miesiące. – I tym oto sposobem chłopcy się założyli, a  w tym samym momencie weszła Amanda. Malfoy wybuchnął śmiechem. — No to powodzenia stary. Przyda ci się! — wykrzyknął i szybko pobiegł na obronę przed czarną magią.

*
— No to moi drodzy uczniowie, dzisiaj będziemy się pojedynkować i sprawdzać swoje umiejętności w walce. Pary będą składać się z osób z różnych domów, mam nadzieję, że to wam urozmaici lekcję.  Dom, który wygra więcej pojedynków dostanie czterdzieści pięć punktów. Więc radzę się postarać! — Gdy nauczycielka wypowiedziała te słowa,  każdy wiedział, z kim stanie do pojedynku.
Draco z Potterem, Blaise z Weasleyem, Marika z Hermioną , Pansy z Padmą, a Amanda z Lavender.

*

 Expelliarmus! – wykrzyknęła Marika, uśmiechając się triumfalnie do leżącej na ziemi Hermiony. Ich pojedynek trwał już dobre piętnaście minut. Nauczycielka myślała nawet nad przerwaniem walki, ale Gryfonka nie pozwoliła na to. – Duma gubi, złotko – wyszeptała złowieszczo nad niewinną Granger i podeszła do Astorii i Amandy.
— Tak to się robi! — roześmiała się i odgarnęła włosy.  — Zaraz eliksiry, a poza tym…  — Myśli Mariki zakłócił męski głos.
— Jak tam, białogłowe? — powiedział z szelmowskim uśmiechem młodzieniec.
Miał na imię Blaise. Blaise Zabini.

9 komentarzy:

  1. Zacznę od tego, że nie widzę błędów żadnych. znaczy fakt dysleksja moje boli, więc wiesz, ale wiem, że i ty jesteś dyslektykiem, więc mnie to dziwi. WOW. Gratuluję.

    Bardzo mi sie podoba luźna rozmowa między ślizgonami. W towarzystwie członków innych domów, czy nawet nie "elity slytherinu" są nadętymi, arystokratami, którzy patrzą na innych z góry. Cóż na siebie nawzajem też patrzą z góry... :D
    Zakładzik to niby taka już przereklamowana rzecz, jednak zawsze można to inaczej rozegrać, prawda? Liczę na oryginalność.

    Nawet fajnie, że Dolores nie ma, choć ją względnie lubię... Znaczy... Jest mi obojętna.

    Kub pojedynków - fajna sprawa. Mimo wszystko to fajny wątek i można się pośmiać z nieudolnej Hermy. Tak.. Jestem mistrzem :D

    Czekam na więcej i życzę weny <3

    ~Marika Snape

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ludzie co wy ze mną robicie! Pół roku temu robiłam tiarę przydziału na hogsmeade.pl i trafiłam do Gryffinodoru. Potem zaczęło się czytanie fanfiction, moją ulubioną postacią został Draco, znienawidzoną Ginny... Tydzień temu ponownie zrobiłam sobie ten test z domami i trafiłam do Slytherinu! Ludzie! A co najgorsze to się z tego nawet cieszę! I cieszę się, że Marika wygrała pojedynek, chociaż piszę Dramione!
    Dobra, dobra rozgadałam się o sobie, a ty pewnie oczekujesz oceny rozdziału :D
    Nie rzuciły mi się w oczy błędy za co masz plus, bo kiedy widzę "wogóle" zamiast "w ogóle" to mnie szlag trafia i od razu z bloga wychodzę :D
    Wiem, ja też robię błędy, ale zazwyczaj są to błędy interpunkcyjne :D
    Rozdział mógłby być dłuższy, no ale to w końcu pierwszy rozdział, także spoko :D
    Dodaję twojego bloga na listę blogów, które czytam na swoim blogu :D (boszzz ile powtórzeń XD)
    Pozdrawiam i życzę dużo weny :***

    Zapraszam także do siebie ->>> dramioone.blogospot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. "Dziewczyna odetchnęła z ulgą, bardzo zmęczona tym wszystkim." - zbędny przecinek przed bardzo.
    "-Diable, rusz swój czarny zad i siadaj w końcu! – Ryknął Smok ze zdenerwowaniem." - a liczyłam, że tego nie będzie. osobiście szlag mnie trafia nazywanie diabłem Blaise'a, a smokiem Dracona. Ta mania wśród ich fanek jest okropna według mnie, jakby nie było innych zamienników. i ryknął powinno byc z małej.
    "Weź poczekaj kuźwa no! – Mruknął wyżej wspomniany Diabeł." - mruknął z małej.
    "-Tej, Zabini…" - chyba te albo hej.
    "-Hmm… - Malfoy’siasty udał, że się zastanawia, mimo, że już miał pomysł już od dawna w tej swojej łepetynie. " - Malfoy'siasty? błagam, zmień to. łepetynie? w bezpośrednich zwrotach do kogoś może i to by przeszło, ale jako autor nie powinnaś stosować takich słów, mamy piekny, polski szereg słów na to, używajmy ich.
    "Draco z Potter’em, Blaise z Weasley’em, Marika z Hermioną" - Potterem. Weasleyem. te nazwiska piszemy razem.
    "- Expelliarmus! – Wykrzyknęła Marika, uśmiechając się triumfalnie do leżącej na ziemi Hermiony. Ich pojedynek trwał już dobre piętnaście minut. Nauczycielka myślała nawet nad przerwaniem walki, ale Gryfoneczka nie pozwoliła na to. " - wykrzyknęła z małej. No i gryfoneczka? Serio, nie brzmi to dobrze.
    "-Jak tam, cne białogłowy? – Powiedział z szelmowskim uśmiechem młodzieniec. Miał na imię Blaise. Blaise Zabini." - cne? co to takiego?

    O rozdziale: Szczerze mówiąc liczyłam na coś więcej. Rozdziały są krótkie, ubogie w opisy, nawet bardzo. No i pomysł z uwodzeniem Amandy niezwykle infantylny. Liczyłam, że jednak włożysz w to więcej wysiłku, bo taki schemat pojawia się w połowie fanfików o słit gwiazdkach.
    No cóż, zobaczymy dalej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Miło się wróciło do tych rozdziałów. Marika! Znowu dostała w swoje łapki szlamę, to słodkie <3.
    No co ja mogę powiedzieć, świetny rozdział. Jest krótki, bo jest. Jak wspomniała Acri, ubogi w opisu itp. ale ja wiem, co będzie dalej, dlatego nie narzekam.

    Love, xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem fanką Hermiony, ale i Mariki, więc powiedzmy, że wszystko jest okej...
    Rozdział krótki, powinnam się na to wściekać, jednak gdyby był długi musiałabyś długo czekać na komentarz, więc...
    Motyw zakładu. Oklepany, znany jak tylko pojawiły się fanfiction, jednak biorąc pod uwagę wtrącenia Merlina i Morgany, nowych postaci itp. Liczę, że nie zrobisz z tego opowiadania jakich dużo, tylko coś oryginalnego. W końcu wszystko zależy od autora, prawda?
    Za mało opisów, wszystko jak dla mnie niemal biegnie w tym rozdziale, jednak nie jest najgorzej. Czas ruszyć dalej.

    Croy

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe, przyznam szczerze, że mnie zainteresowałaś :D Żadnych błędów nie zauważyłam :) Czyta się lekko. Przyznam, że zakład jest powtarzającym się motywem w ff ale nie zniechęca mnie to :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Od razu wskażę pewien błąd techniczny (o ile mogę to tak nazwać).
    Widzę, że masz w archiwum rozdział pierwszy i drugi, który też nazywa się "I", bo jest to część druga. Właśnie po to dzieli się rozdziały na dwie części, aby można było nazwać te rozdziały "rozdział 1 coś tam coś tam cz.1" i "rozdział 2 coś tam coś tam cz.2". Tytuł jest ten sam, zmienia się tylko rozdział i część. Aczkolwiek nie jest to chyba jakiś wielki błąd... być może nawet nie jest błędem, a zależy tylko od autora, ale zwracam na to uwagę, ponieważ nigdy się nie spotkałam z czymś takim, aby dwa razy pojawił się ten sam numer rozdziału.
    Nie musisz pisać, że w opowiadaniu nie będzie Umbridge, ponieważ to Twoje opowiadanie i (jeśli byś tylko chciała) mogłabyś nawet zezwolić Hagridowi na prowadzenie zajęć z obrony przed czarną magią. Taka wiadomość tylko ułatwia czytelnikowi zorientowanie się, co się dzieje, JEDNAK sprawny pisarz przemyci te informacje w samym opowiadaniu. Wystarczy tylko trochę się nad tym zastanowić xD
    Akapity (nie tylko w opisach, ale i na początku dialogów) w Twoim rozdziale są balsamem na me oczy, które ostatnio bardzo często muszą znosić czytanie ciągłego tekstu bez jakiejkolwiek obróbki.
    Piszesz w trzeciej osobie, więc patetyczne wyrazy są okej. Jak dla mnie - im ładniejsze słowa, im mniej powtórzeń - tym lepiej. Ale nie w dialogach. Nie jestem mistrzem dialogów, ponieważ przez długi czas nie były dla mnie ważne, ale od jakiegoś czasu zwracam uwagę na to, jak wypowiadają się poszczególne postacie. Zakładam, że Twoje postacie to nastolatki, a żaden nastolatek nie wypowiada się w ten sposób, jak Draco i Blaise na początku tego odcinka. Zwłaszcza, jeśli rozmawia ze swoim kumplem. Oczywiście zdarzają się takie osoby, ale niezbyt często. Więc w momencie, kiedy już wkładasz w usta Dracona tak podniosłe słowa, musisz być konsekwentna i już zawsze tak pisać, chyba że coś się stanie w samej fabule. No i po drugie - musisz pozwolić wypracować swoim bohaterom różne style mówienia. Nie muszą się jakoś bardzo różnić, ponieważ chłopcy (posłużę się przykładem Malfoya i Blaise'a) zapewne dorastali razem, a środowisko ma wpływ na to, jak człowiek mówi. Jednak każdy musi mieć jakiś specyficzny styl, zamiłowanie do specyficznych słów... Np. ja i mój narzeczony mówimy podobnie, ale on używa czasami nieco innych zwrotów, czasami robi błędy, ja go poprawiam... ja też trochę więcej przeklinam. W dialogach możesz sobie pozwolić na wszystko, jeśli tylko będziesz konsekwentna. Twój Draco może nawet powiedzieć "poszłem do gabinetu Snape'a", tylko wtedy musisz być konsekwentna. Piszesz na tyle dobrze, że nikt ogarnięty nie powinien zwrócić Ci uwagi w komentarzu, że źle odmieniłaś jakieś słowo, o ile ten zabieg będzie wykonany celowo.
    Ciekawa jestem, jak poskładasz losy Mariki i innych bohaterów OC, bo jeszcze teraz te postacie są nieco oderwane od rzeczywistości. Taki jest problem z wieloma bohaterami OC - chcesz napisać o każdym, chcesz każdego przedstawić, ale w krótkim rozdziale (jak np. ten) ciężko jest to zrobić. Więc najlepiej albo poświęcić konkretnemu bohaterowi jeden rozdział, albo napisać dłuższy tekst. Przynajmniej na początku, bo Czytelnicy nie znają jeszcze Twoich bohaterów OC.
    www.dark-love-riddle.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmm.. za dużo to i pod tym rozdziałem też się nie wypowiem bo naprawdę nie wiem co ;)
    Zacznę od tego, że na początku ciężko mi było się połapać o co chodzi., Bo najpierw zaczęłaś od Amandy, a potem poleciałaś tam o Zabinim i Smoku Draco xd I dla mnie to było naprawdę zaskoczeniem, później jak doszło do zakładu to odkryłam sens początku haha :D
    Zakład nie nowa rzecz ;P Licze na coś świetnego i może trochę humoru, co? ;p
    Co do zakładu to Draco nie ma chyba co liczyć na nowego skrzata no bo Zabini nie ma tu jak przegrać.. przynajmniej nie tak mi się wydaje, ale no zobaczymy jak to się potoczy :v W końcu może ją podrywać bardzo, bardzo długo dlatego nie przepadam za zakładami gdzie nie ma objętości czasowej xd A może lubie? Zależy jakie ^^

    Pozdrawiam i mam nadzieje, że przy następnym rozdziale będę mogła wreszcie się rozpisać :o i coś o emocjach napomknąć bo tutaj niestety mnie nie wzięłlo, ale to dopiero pierwszy rozdział w dodatku krótki, więc nawet nie miało kiedy bo się od razu skończyło xd

    "W moim opowiadaniu nie ma Umbridge i jej nie będzie." - A co do tego dzięki za inforamcje :)
    Aa :o no i "—" *-* świetne! Chyba u Mariki i na kilku innych blogach widziałam takie.. jak je się robi? :<

    OdpowiedzUsuń

Layout by Alessa